Był sobie kiedyś człowiek , dla którego
najważniejsze w życiu było zdobywanie coraz to wyższych szczebli w jego
korporacji . Pewnego dnia otrzymał wiadomość , że po wielu latach pracy został
mianowany dyrektorem , bardzo szybko zdał sobie sprawę z tego , że jest to
najwyższe stanowisko jakie mógł osiągnąć . W jednej chwili jego życie
wypełniła pustka , cały sens jego życia opierał się na pracy , a teraz osiągnął
już wszystko co mógł . Czuł , że to biuro zaczyna go uwierać , zaczynał się w
nim dusić , nie mógł tam wytrzymać , postanowił wyjść na dwór . Przeszedł się
główną ulicą i zobaczył małą dziewczynkę , ubraną w łachmany , zbierała
pieniądze . Nie wiedział czemu , ale poszedł do niej i wrzucił do jej
puszki całą zawartość swojego portfela . Na twarzy dziewczynki ujrzał radość ,
wdzięczność , oraz wielkie niedowierzanie . Rozmyślając o tym szczęściu jakie
dał temu dziecku poszedł dalej ulicą przechodząc obok parku zobaczył małego
chłopczyka zbierającego kasztany ,podszedł i postanowił do niego zagadać .
-Hej mały , będziesz robił ludziki z
kasztanów ? –Spytał , kucając obok chłopca .
-Nie , ja zbieram te kasztany , bo gdy
zbiorę ich dużo to będą z tego pieniądze dla tych , którzy mieli gorszy start
niż ja – odpowiedział chłopiec , cały czas zbierając kasztany .
Hmm… Gorszy start , cały czas powtarzał
sobie to w głowie , nie wiedząc o co dokładnie chodziło chłopcu , widząc że
chłopiec był strasznie zafascynowany i pochłonięty swoją pracą , odszedł .
Dobiegły go odgłosy muzyki , jakiś chłopak grał na gitarze , już chciał podejść
i wrzucić mu jakieś ostatnie drobne , ale zauważył , że nigdzie nie leżał
pokrowiec , ani puszka . Dlaczego on gra , nie biorąc za to żadnych pieniędzy ?
Jaki w tym jest sens ? Nie zastanawiając się nad tym dłużej postanowił chwilę odpocząć
i usiadł na ławce, obok niego siedziała mama z dzieckiem , miało ono około
sześciu lat , a mimo wszystko mama je karmiła .
-Pani dziecko w tym wieku powinno umieć
jeść bez Pani pomocy. –zwrócił uwagę
-Tak , ma pan rację , ale moje dziecko
jest bardzo chore i nie jest w stanie jeść samodzielnie – odpowiedziała kobieta
.
-Od kiedy choruje – zapytał
-Od urodzenia- odparła kobieta odchodząc
z dzieckiem na rękach .
W jednej chwili pojął wszystko ,
odpowiedź tej kobiety . Już wiedział czym był gorszy start , zrozumiał cały
sens życia . Pobiegł szybko do swojej firmy , ledwo przekroczył próg i zaczął
krzyczeć do wszystkich , że od dzisiaj nie są już korporacją , ale fundacją
charytatywną . Ta żebrząca dziewczynka , ten chłopak z gitarą , ten maluch z
kasztanami i ta matka z dzieckiem . Oni wszyscy uświadomili mu , że sensem
życia nie jest bycie na najwyższym szczeblu w korporacji , ale to co się robi
dla drugiego człowieka , bo jaki sens miałoby nasze życie jeżeli robilibyśmy
coś tylko dla siebie ,a pieniądze są ważne kiedy dają szczęście komuś innemu ,
ten chłopak z gitarą , on nie grał dla pieniędzy , ponieważ samo granie dawało
mu szczęście , było jego sensem życia , ten mały chłopczyk z kasztanami zbierał
je , ponieważ chciał pomóc tym , którzy mieli ciężej na samym starcie , dla
tamtej mamy nie było ważne , że jej dziecko jest chore , ona kochała je nad
życie i jej sensem życia było właśnie to dziecko i sprawienie , aby kiedyś było
zdrowe . Zrozumiał jak bardzo był głupi , ale życie w wielu przypadkach daje
nam drugą szansę , ważne jest , aby tej szansy nie zmarnować .
"El Pisario "
"El Pisario "
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz