sobota, 8 sierpnia 2015

"Każdy z nas ma szanse "


Był sobie kiedyś człowiek , dla którego najważniejsze w życiu było zdobywanie coraz to wyższych szczebli w jego korporacji . Pewnego dnia otrzymał wiadomość , że po wielu latach pracy został mianowany dyrektorem , bardzo szybko zdał sobie sprawę z tego , że jest to najwyższe stanowisko jakie mógł osiągnąć  . W jednej chwili jego życie wypełniła pustka , cały sens jego życia opierał się na pracy , a teraz osiągnął już wszystko co mógł . Czuł , że to biuro zaczyna go uwierać , zaczynał się w nim dusić , nie mógł tam wytrzymać , postanowił wyjść na dwór . Przeszedł się główną ulicą i zobaczył małą dziewczynkę , ubraną w łachmany , zbierała pieniądze . Nie wiedział  czemu , ale poszedł do niej i wrzucił do jej puszki całą zawartość swojego portfela . Na twarzy dziewczynki ujrzał radość , wdzięczność , oraz wielkie niedowierzanie . Rozmyślając o tym szczęściu jakie dał temu dziecku poszedł dalej ulicą przechodząc obok parku zobaczył małego chłopczyka zbierającego kasztany ,podszedł i postanowił do niego zagadać .
-Hej mały , będziesz robił ludziki z kasztanów ? –Spytał , kucając obok chłopca .
-Nie , ja zbieram te kasztany , bo gdy zbiorę ich dużo to będą z tego pieniądze dla tych , którzy mieli gorszy start niż ja – odpowiedział chłopiec , cały czas zbierając kasztany .
Hmm… Gorszy start , cały czas powtarzał sobie to w głowie , nie wiedząc o co dokładnie chodziło chłopcu , widząc że chłopiec był strasznie zafascynowany i pochłonięty swoją pracą , odszedł . Dobiegły go odgłosy muzyki , jakiś chłopak grał na gitarze , już chciał podejść i wrzucić mu jakieś ostatnie drobne , ale zauważył , że nigdzie nie leżał pokrowiec , ani puszka . Dlaczego on gra , nie biorąc za to żadnych pieniędzy ? Jaki w tym jest sens ? Nie zastanawiając się nad tym dłużej postanowił chwilę odpocząć i usiadł na ławce, obok niego siedziała mama z dzieckiem , miało ono około sześciu lat , a mimo wszystko mama je karmiła .
-Pani dziecko w tym wieku powinno umieć jeść bez Pani pomocy. –zwrócił uwagę
-Tak , ma pan rację , ale moje dziecko jest bardzo chore i nie jest w stanie jeść samodzielnie – odpowiedziała kobieta .
-Od kiedy choruje – zapytał
-Od urodzenia- odparła kobieta odchodząc z dzieckiem na rękach .


W jednej chwili pojął wszystko , odpowiedź tej kobiety . Już wiedział czym był gorszy start , zrozumiał cały sens życia . Pobiegł szybko do swojej firmy , ledwo przekroczył próg i zaczął krzyczeć do wszystkich , że od dzisiaj nie są już korporacją , ale fundacją charytatywną . Ta żebrząca dziewczynka , ten chłopak z gitarą , ten maluch z kasztanami i ta matka z dzieckiem . Oni wszyscy uświadomili mu , że sensem życia nie jest bycie na najwyższym szczeblu w korporacji , ale to co się robi dla drugiego człowieka , bo jaki sens miałoby nasze życie jeżeli robilibyśmy coś tylko dla siebie ,a pieniądze są ważne kiedy dają szczęście komuś innemu , ten chłopak z gitarą , on nie grał dla pieniędzy , ponieważ samo granie dawało mu szczęście , było jego sensem życia , ten mały chłopczyk z kasztanami zbierał je , ponieważ chciał pomóc tym , którzy mieli ciężej na samym starcie , dla tamtej mamy nie było ważne , że jej dziecko jest chore , ona kochała je nad życie i jej sensem życia było właśnie to dziecko i sprawienie , aby kiedyś było zdrowe . Zrozumiał jak bardzo był głupi , ale życie w wielu przypadkach daje nam drugą szansę , ważne jest , aby tej szansy nie zmarnować .

"El Pisario " 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz